Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

February 17 2020

KacSousse
Co Cie nie zabije to przeważnie zrobi z Ciebie skurwysyna jakich mało.
— przeczucie.
Reposted fromnemomen001 nemomen001 viapchamtensyf pchamtensyf
KacSousse
5745 652e 500
Reposted fromlisekhipisek lisekhipisek viasilkdreams silkdreams
KacSousse
1947 b238 500
Reposted fromheavencanwait heavencanwait
KacSousse
1930 05bf 500
KacSousse
Boli, gdy ktoś rani nas słowami. Boli, gdy ktoś rani nas czynami. Ale najbardziej boli, gdy ktoś rani nas obojętnością, gdy oddaliśmy serce.
— Maciej Wiszniewski

February 16 2020

KacSousse
Czasem ktoś wywoła w tobie chęć opowiedzenia czegoś, a potem tego żałujesz.
— Mirjam Mous - "Password"
Reposted frominpassing inpassing viapchamtensyf pchamtensyf
KacSousse
Jesteś zmęczona, bo ciągle chcesz od siebie więcej. Uwierz, że gdybyś wymagała od innych, tyle ile od siebie, to nikt temu by nie podołał.
— "Kobieta Absolutna by Nawój&Uboska"
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viapchamtensyf pchamtensyf
KacSousse
Nie. Nie odnajdziesz miłości tam,gdzie jej nie ma. Nie. Nie nakłonisz losu,żeby stworzył  dla Was scenariusz. Nie. Nie mylisz się. On Cię po prostu nie kocha.
— N.Belcik
Reposted fromswojszlak swojszlak viapchamtensyf pchamtensyf
Łączyła nas relacja, ta z rodzaju relacji, o które człowiek zapytany z bólem serca i przez zaciśnięte zęby kłamie wbrew sobie i odpowiada, że to nic takiego.
— (via swiatniedlanas)
KacSousse
Widzę Cię wszędzie, ale nigdzie Cię nie ma.
— Romans z diabłem
Reposted fromnacpanaa nacpanaa viaheavencanwait heavencanwait

February 14 2020

KacSousse
Ludzie często pytają mnie dlaczego kogoś nie mam. Że wybrzydzam, że mam za wysokie wymagania albo, że nie dopuszczam do siebie ludzi. Oceniają mnie w ogóle mnie nie znając. Ale to tak wcale nie jest. I zupełnie nie o to chodzi. Nie narzekam na brak zainteresowania i nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów, wręcz przeciwnie. Czy skreślam ludzi szybko? Nie wiem, może rzeczywiście coś w tym jest. Ale raczej nazwałabym to "wycofem", dlatego by nie dawać komuś złudnej nadziei na to, że coś może być. Że coś kliknie, jak nie klika. U mnie się to nie sprawdza. Po kilkunastu latach relacji, związków, dłuższych i krótszych człowiek po prostu wie, nie tyle czego chce ale czego nie chce i blokuje się na amen. 

Jest taki piękny cytat w filmie Sara "Kobieta, wie kto jest jej mężczyzną". I to jest święta prawda. I zawsze mówię, że bym chciałam poznać kogoś, kto mnie po prostu zmiecie z powierzchni ziemi. Że się pojawi a ja pomyślę "O - oł, zaczynają się kłopoty". Nie wymuskanego księcia na białym koniu, bo mnie samej do księżniczki daleko, ale prędzej żabę z charakterem. Takiego lodołamacza, który wpadnie do mojego życia z czekanami i roztrzaska lód w moim sercu.

 Lód, który powstawał przez lata. Przez mężczyzn roszczeniowych. Niezdecydowanych Piotrusiów Panów. Mężczyzn którzy chcieli mnie ograniczyć. Którzy mieli wyidealizowany obraz mojej osoby w głowie. Którzy za wszelką cenę chcieli mnie później zmieniać, chcąc bym wpasowała się w jakiś ich szablon, ale nie patrząc na to ze zakochali się we mnie własnie takiej jaka byłam i jakie życie prowadziłam. Mężczyzn - dzieci, których wiecznie trzeba prowadzić za rączkę. Awanturników. Furiatów. Zazdrośników. Przewrażliwionych na swoim punkcie obrażalskich. Szukających wrażeń na boku. 

Lodołamacza, który będzie chciał się przedrzeć przez cały ten syf i bałagan, który w sobie noszę i doskrobać się do mnie prawdziwej. 

Chciałabym mieć kogoś z kim będę malować napisy na murach, demolować miasto nocą, wychodzić na dach, karmić kaczki w parku. Kogoś dzięki komu może pokocham znienawidzone święta. Kogoś przed kim nie będę musiała na non stopie czegoś udowadniać. Spinać się. Tłumaczyć się z czegoś. Kogoś kto zrozumie, że nie zawsze mogę iść gdzieś z nim, że nie mogę go zabrać, że muszę być gdzieś sama. Ale na tyle dojrzałego, żeby wiedział, że i tak do niego chcę zawsze wracać. Kogoś o kogo będę mogła dbać i być mu potrzebna, bo ja najbardziej na świecie czuje się spełniona jak mogę o kogoś dbać. Kogoś przy kim będę chciała być lepszym człowiekiem. Kogoś kto będzie potrafił nade mną zapanować. Kogoś kto pozwoli mi mieć swój własny świat. I też będzie miał swój - a nie będzie we mnie zapatrzony jak w obraz święty. Kogoś komu będę chciała spojrzeć w oczy i powiedzieć: "Chodź ze mną człowieku". Kogoś z kim będę mogła iść ramię w ramię i stąpać tak twardo, że za nami będzie tylko ziemia pękała. Kogoś kto będzie moim huraganem i równocześnie spokojem. Kogoś z kim będę chciała zaszyć się na tydzień nie wychodząc z łóżka, wyłączając telefony. Kogoś dla kogo będę najlepszą przyjaciółką. Kogoś kto swoje sukcesy może świętować beze mnie przed całym światem, ale ze mną będzie w swoich chwilach zwątpienia i słabości i będzie "ten mój". Kogoś kto będzie zaczynał powroty do domu od słów: "wiesz.. muszę Ci coś opowiedzieć." Kogoś na tyle cierpliwego co da radę ze mną wytrzymać i nie zrezygnuje przy pierwszej przeszkodzie i na tyle wrażliwego dla którego ja będę siłą. 

Kogoś przy kim nigdy nie będę miała wątpliwości, a on sam nie będzie się musiał za mnie wstydzić. Kogoś szczerego.

 Kogoś przy kim będę się czuła "lekko". Kogoś za kogo nie będę musiała na non stopie myśleć. Kogoś kto pozwoli mi być kobietą. Kogoś kto mi nigdy nie da powodu bym odeszła. Kogoś kto będzie moją ulubioną osobą. Kogoś przy kim nie będę się bała być matką i chciała po prostu stworzyć rodzinę, której nigdy nie miałam. Z kim będę miała psa i jeżyka. I wspólne współrzędne geograficzne. 

Kogoś. Tego kogoś. 

- W.N.
Reposted bycontigonaochankudiaurinko

February 10 2020

KacSousse
5768 89f5 500
Reposted fromEtnigos Etnigos vialovemyself lovemyself

February 17 2020

KacSousse
1930 05bf 500
KacSousse
Boli, gdy ktoś rani nas słowami. Boli, gdy ktoś rani nas czynami. Ale najbardziej boli, gdy ktoś rani nas obojętnością, gdy oddaliśmy serce.
— Maciej Wiszniewski

February 16 2020

KacSousse
Czasem ktoś wywoła w tobie chęć opowiedzenia czegoś, a potem tego żałujesz.
— Mirjam Mous - "Password"
Reposted frominpassing inpassing viapchamtensyf pchamtensyf
KacSousse
Jesteś zmęczona, bo ciągle chcesz od siebie więcej. Uwierz, że gdybyś wymagała od innych, tyle ile od siebie, to nikt temu by nie podołał.
— "Kobieta Absolutna by Nawój&Uboska"
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viapchamtensyf pchamtensyf
KacSousse
Nie. Nie odnajdziesz miłości tam,gdzie jej nie ma. Nie. Nie nakłonisz losu,żeby stworzył  dla Was scenariusz. Nie. Nie mylisz się. On Cię po prostu nie kocha.
— N.Belcik
Reposted fromswojszlak swojszlak viapchamtensyf pchamtensyf
Łączyła nas relacja, ta z rodzaju relacji, o które człowiek zapytany z bólem serca i przez zaciśnięte zęby kłamie wbrew sobie i odpowiada, że to nic takiego.
— (via swiatniedlanas)
KacSousse
Widzę Cię wszędzie, ale nigdzie Cię nie ma.
— Romans z diabłem
Reposted fromnacpanaa nacpanaa viaheavencanwait heavencanwait

February 14 2020

KacSousse
Ludzie często pytają mnie dlaczego kogoś nie mam. Że wybrzydzam, że mam za wysokie wymagania albo, że nie dopuszczam do siebie ludzi. Oceniają mnie w ogóle mnie nie znając. Ale to tak wcale nie jest. I zupełnie nie o to chodzi. Nie narzekam na brak zainteresowania i nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów, wręcz przeciwnie. Czy skreślam ludzi szybko? Nie wiem, może rzeczywiście coś w tym jest. Ale raczej nazwałabym to "wycofem", dlatego by nie dawać komuś złudnej nadziei na to, że coś może być. Że coś kliknie, jak nie klika. U mnie się to nie sprawdza. Po kilkunastu latach relacji, związków, dłuższych i krótszych człowiek po prostu wie, nie tyle czego chce ale czego nie chce i blokuje się na amen. 

Jest taki piękny cytat w filmie Sara "Kobieta, wie kto jest jej mężczyzną". I to jest święta prawda. I zawsze mówię, że bym chciałam poznać kogoś, kto mnie po prostu zmiecie z powierzchni ziemi. Że się pojawi a ja pomyślę "O - oł, zaczynają się kłopoty". Nie wymuskanego księcia na białym koniu, bo mnie samej do księżniczki daleko, ale prędzej żabę z charakterem. Takiego lodołamacza, który wpadnie do mojego życia z czekanami i roztrzaska lód w moim sercu.

 Lód, który powstawał przez lata. Przez mężczyzn roszczeniowych. Niezdecydowanych Piotrusiów Panów. Mężczyzn którzy chcieli mnie ograniczyć. Którzy mieli wyidealizowany obraz mojej osoby w głowie. Którzy za wszelką cenę chcieli mnie później zmieniać, chcąc bym wpasowała się w jakiś ich szablon, ale nie patrząc na to ze zakochali się we mnie własnie takiej jaka byłam i jakie życie prowadziłam. Mężczyzn - dzieci, których wiecznie trzeba prowadzić za rączkę. Awanturników. Furiatów. Zazdrośników. Przewrażliwionych na swoim punkcie obrażalskich. Szukających wrażeń na boku. 

Lodołamacza, który będzie chciał się przedrzeć przez cały ten syf i bałagan, który w sobie noszę i doskrobać się do mnie prawdziwej. 

Chciałabym mieć kogoś z kim będę malować napisy na murach, demolować miasto nocą, wychodzić na dach, karmić kaczki w parku. Kogoś dzięki komu może pokocham znienawidzone święta. Kogoś przed kim nie będę musiała na non stopie czegoś udowadniać. Spinać się. Tłumaczyć się z czegoś. Kogoś kto zrozumie, że nie zawsze mogę iść gdzieś z nim, że nie mogę go zabrać, że muszę być gdzieś sama. Ale na tyle dojrzałego, żeby wiedział, że i tak do niego chcę zawsze wracać. Kogoś o kogo będę mogła dbać i być mu potrzebna, bo ja najbardziej na świecie czuje się spełniona jak mogę o kogoś dbać. Kogoś przy kim będę chciała być lepszym człowiekiem. Kogoś kto będzie potrafił nade mną zapanować. Kogoś kto pozwoli mi mieć swój własny świat. I też będzie miał swój - a nie będzie we mnie zapatrzony jak w obraz święty. Kogoś komu będę chciała spojrzeć w oczy i powiedzieć: "Chodź ze mną człowieku". Kogoś z kim będę mogła iść ramię w ramię i stąpać tak twardo, że za nami będzie tylko ziemia pękała. Kogoś kto będzie moim huraganem i równocześnie spokojem. Kogoś z kim będę chciała zaszyć się na tydzień nie wychodząc z łóżka, wyłączając telefony. Kogoś dla kogo będę najlepszą przyjaciółką. Kogoś kto swoje sukcesy może świętować beze mnie przed całym światem, ale ze mną będzie w swoich chwilach zwątpienia i słabości i będzie "ten mój". Kogoś kto będzie zaczynał powroty do domu od słów: "wiesz.. muszę Ci coś opowiedzieć." Kogoś na tyle cierpliwego co da radę ze mną wytrzymać i nie zrezygnuje przy pierwszej przeszkodzie i na tyle wrażliwego dla którego ja będę siłą. 

Kogoś przy kim nigdy nie będę miała wątpliwości, a on sam nie będzie się musiał za mnie wstydzić. Kogoś szczerego.

 Kogoś przy kim będę się czuła "lekko". Kogoś za kogo nie będę musiała na non stopie myśleć. Kogoś kto pozwoli mi być kobietą. Kogoś kto mi nigdy nie da powodu bym odeszła. Kogoś kto będzie moją ulubioną osobą. Kogoś przy kim nie będę się bała być matką i chciała po prostu stworzyć rodzinę, której nigdy nie miałam. Z kim będę miała psa i jeżyka. I wspólne współrzędne geograficzne. 

Kogoś. Tego kogoś. 

- W.N.
Reposted bycontigonaochankudiaurinko
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.
Get rid of the ads (sfw)

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl